sobota, 26 lutego 2011

Maria Antonina. Podróż przez życie








    Maria Antonina od ponad dwóch stuleci dzieli  historyków – na swoich zwolenników i zagorzałych krytykantów.  Jej życie obrosło niezliczoną ilością legend, mitów, nieprawdziwych historii. Z jednej strony jest ceniona jako mecenaska sztuk pięknych, zwłaszcza opery i baletu, z drugiej ganiona za rozrzutność, próżność, zbytnią dumę i brak zainteresowania sprawami państwa.


    Jedno wiadomo z pewnością:  Maria Antonina była kobietą niezwykłą. Przeszła bardzo długą drogę od tego czasu, gdy jako czternastoletnia arcyksiężniczka została poślubiona dwa lata starszemu od niej Ludwikowi Augustowi – późniejszemu królowi Francji. Od bezgranicznej miłości, jaka darzył ją  francuski lud na początku do późniejszej skrajnej nienawiści.
  Dziś pojawiają się tezy, że wszystkie te niecne zachowania, jakie przypisywano jej – nimfomanię, lesbijskie związki, rozwiązłość, okrucieństwo– były wynikiem libelles - paszkwili, jak powiedzielibyśmy dzisiaj „prasy brukowej”, drukowanej przez jej przeciwników w Anglii, rozsyłanej po świecie i powielanej w wielu egzemplarzach zarówno za jej życia, jak i po śmierci. 


   Antonia Fraser w swojej książce podejmuje próbę oddemonizowania tej królowej. Myślę, że próbę udaną. Przedstawia nam Marię Antoninę jako ofiarę zarówno polityki, w którą została wciągnięta wbrew sobie i swojemu charakterowi, najpierw poprzez niezaspokojone ambicje swojej wiecznie niezadowolonej matki , austriackiej cesarzowej  Marii Teresy, potem brata, Józefa II mającego imperialne zapędy. Ukazuje nam królową jako tryb tej wielkiej maszyny, której działania nie pojmowała zbyt dobrze, i nie chciała pojmować, woląc zabawy i tańce od skomplikowanych roszad politycznych. Fraser zauważa także, że Maria Antonina stała między młotem a kowadłem - lojalna wobec swojej drugiej ojczyzny Francji, ale wierna także Austrii, bo nie na darmo w  jej żyłach płynęła przecież krew Habsburgów. Paradoksalnie - Austriacy uważali, że niedostatecznie mocno forsuje ich sprawy na dworze francuskim, natomiast Francuzi uważali ją za szpiega cesarstwa, mającego podszeptywać Ludwikowi XVI rozwiązania najlepsze dla austriackiego władcy.
   
   Książka jest również historią nieszczęśliwej kobiety, jaką w gruncie rzeczy była Marie Antoinette. Takie czasy – żadna kobieta, a już szczególnie królowa, nie mogła postępować tak, jak by tego sama chciała. Były ograniczone niezliczoną ilością przepisów, krępowane konwenansami, dworskimi intrygami itd… A jeśli jeszcze dodać do tego całą etykietę, jaka obowiązywała w Wersalu – może zakręcić się w głowie. Wspomnę tylko, że królowa była pozbawiona praktycznie jakiekolwiek intymności, prawie nigdy nie była sama, przez jej komnaty od świtu do zmierzchu przewijały się niezliczone tłumy, towarzysząc jej od porannej toalety do wieczornego układania się do snu. Nawet przy porodach w Wersalu obowiązywał wówczas zwyczaj asystowania licznej świty – od rodziny poprzez wszelakich marszałków i szambelanów, a tłum był tak wielki, że aby móc swobodnie oddychać otwierano okna.

    Maria Antonina z pewnością była i pozostanie nadal postacią kontrowersyjną. Nie sposób przejść obojętnie obok opisów uczt, jakie wydawała, strojów, jakie były szyte przez najlepsze krawcowe. Kwoty, jakie trwonił pałac królewski na swoje utrzymanie przyprawiają o dreszcze. Ale przecież taka była jej rola – Paryż, Wersal był ośrodkiem mody, to tutaj zjeżdżała się arystokracja całego świata, po to, aby poznawać najnowsze kroje ubrań, modne tańce, style  aktualnie obowiązujące w meblarstwie. Rzeczą naturalną jest, że królowa musiała być „ikoną mody” i zadawać szyku. A w tym Maria Antonina nie miała sobie równych – do dzisiaj najlepsze domy mody takie jak Chanel czy Valentino  projektując suknie inspirują się jej garderobą.










  Należy wspomnieć jeszcze o języku – książkę czyta się naprawdę jak powieść, mimo, że nie jest fabularyzowana. Styl opowieści jest płynny, bardzo ciekawy, co sprawia , że lektura jest bardzo przyjemna, nie nudzi  i nie męczy, jak to czasami bywa w przypadku  książek historycznych.
Polski edytor niestety nie ustrzegł się w kilku miejscach rażących literówek, co siłą rzeczy zawsze wpływa niekorzystnie, ale na szczęście błędów nie jest zbyt dużo i nie wpływają na komfort czytania.

  Królowa Francji Maria Antonina na stałe ma swoje miejsce w  historii. Czas zaczyna pokazywać, że w wielu przypadkach ta kobieta osądzana była niesprawiedliwie. Splot wielu wydarzeń sprawił, że jej życie potoczyło się w tak tragiczny sposób. Książka Antonii Fraser jest próbą przybliżenia współczesnemu czytelnikowi realiów życia w osiemnastowiecznym świecie i roli jednostki, jaką  miała do  spełnienia. Spór historyków o tę kontrowersyjną postać będzie trwał z pewnością jeszcze długi  czas. Jedno jest pewne – Maria Antonina była kobietą , od  której historia zażądała niezwykle wysokiej zapłaty, władczynią niejednoznaczną i kontrowersyjną. Po dziś dzień jej postać elektryzuje i fascynuje.    Niedawno  uznano ją wraz  z Napoleonem za "najbardziej znaną postać w całej historii Francji od Joanny d'Arc po Charlesa de Gaulle'a". Z taką osobą z pewnością warto zapoznać się bliżej.
                                                               
                                                                      *


  A jeśli ktoś ma ochotę na  wirtualny spacer po Wersalu, to może odbyć go  tutaj.
_______________________________

Tytuł:  " Maria Antonina. Podróż przez życie"

Autor: Antonia Fraser

Wydawnictwo: Wydawnictwo Książkowe "Twój Styl"

_______________________________
















8 komentarzy:

  1. Nie mogę tej książki dostać, a chętnie przeczytałabym. Maria Antonina została wydana za mąż w wieku 14 lat, była nie dość że nie wykształcona to jeszcze nie obyta. Ale rzeczywiście lubiła wydawać pieniądze na brylanty i dobrą zabawę.

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa recenzja -dopracowana w każdym szczególe. Ogólnie to muszę Cie pochwalić, bo każdy Twój wpis jest tak samo staranny -treść, fotografie, wszystko do siebie pasuje :)
    A co do książki, jak tylko przeczytam te wszystkie zaplanowane na marzec lektury, to rozejrzę się za nią w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  3. Montgomerry - ja zdobyłam książkę w mojej bibliotece, ale bardzo długo na nią "polowałam" :)
    A co do braku wykształcenia Marii Antoniny - tak, to jest aż dziwne, zważywszy na postać jej matki, która przecież przygotowywała wszystkie swoje dzieci ( a miała ich wiele) do odegrania znaczącej roli, że tutaj nie przykładała zbytniej wagi do edukacji.

    Bellatriks - nawet nie wiesz, jaką sprawiasz mi radość Twoim komentarzem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się tutaj u Ciebie podoba - jest niezwykle stylowo :) . Recenzja również świetna i zachęcająca do przeczytania.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za przemiłe słowa :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękna strona i tło! Muszę zaglądać do Ciebie częściej :) A książkę na pewno przeczytam, zachęciłaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Annie - dziękuję i zapraszam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po twojej recenzji mam wielką chrapkę na tę książkę :D Nie wiem, jak inni, ale ja bardzo chętnie założyłabym te piękne suknie, rodem z Wersalu i wybrała się na jakiś bal ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny i bardzo mile widziany, tak więc śmiało zapraszam do dzielenia się ze mną Waszymi myślami i odczuciami :)